Jak współpracować z influencerami? Kiedy to jest ten właściwy moment na promocję marki za pomocą influence marketingu? Na co uważać i o czym pamiętać podczas takiej współpracy? Opowiada Marta Prokop – Branded Content Manager w Havas Media Group Poland.

Aby używać odtwarzacza, niezbędne jest wyrażenie zgody na przechowywanie plików cookies powiązanych z usługami odtwarzaczy. Szczegóły: polityka prywatności.

Tak, zgadzam się.

Słuchaj Treściwego Podcastu na swojej ulubionej platformie

Przeczytaj podcast

Marcin Cichocki: Cześć moi drodzy! Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym Treściwym wywiadzie, w Treściwym Podcaście. Dzisiaj moim gościem jest Marta Prokop, Branded Content Manager w Havas Media Group Polska.

Marta Prokop: Cześć Marcin, cześć wszystkim. 

Marcin Cichocki: Marta, powiedz, czym się na co dzień zajmujesz, gdzie pracujesz i jaka jest Twoja rola w Havas Media Group? 

Marta Prokop: W Havas Media Group pracuję od 3 lat, czyli jeszcze przed pandemią zaczęłam swoją karierę w Havasie. Od tego czasu zmieniliśmy trochę nazewnictwo, teraz jest Havas Media Group i Havas Creative Group. 

A ja pracuję w takiej interdyscyplinarnej jednostce content marketingu, to jest Socialyse , która jest integralną częścią Havas Media Group, ale jednak jest wyspecjalizowaną jednostką, skupiającą działania w obszarze copywritingu, content marketingu, produkcji, którą też się zajmuję m.in., całym ustawieniem social mediów. Jesteśmy odpowiedzialni za kreację, za koncepty, za rozwiązania social mediowe dla klientów agencyjnych. 

Marcin Cichocki: Ok, brzmi fajnie. Rozumiem, że Waszymi klientami są raczej większe marki, prawda?

Marta Prokop: Tak, naszymi klientami są duże marki agencyjne, z którymi pracujemy od wielu lat. Na bieżąco startujemy też w przetargach i jesteśmy w procesie, w którym klienci przychodzą i odchodzą, jak każda duża agencja czy firma, natomiast to są duże nazwiska i to zarówno jeżeli chodzi o osoby pracujące po stronie marketingu, dyrekcji, jeśli chodzi o klientów, jak i tak samo, jeśli chodzi o same marki. Na przestrzeni lat to się zmienia, ale to są duże brandy.

Marcin Cichocki: Wasza jednostka specjalizuje się po części we współpracy z influencerami. O tym sobie dzisiaj sobie trochę pogadamy. O tym, w jaki sposób przygotować się do pracy z influencerem, kiedy marka powinna w ogóle zacząć rozważać współpracę z influencerem, o czym pamiętać przed nawiązaniem kontaktu i współpracy z influencerem czy o tym, gdzie w ogóle ich szukać. 

Z jakimi influencerami współpracujecie lub współpracowaliście ostatnio?

Powiedz mi Marta, z jakimi influencerami współpracujecie lub współpracowaliście ostatnio? 

Marta Prokop: Pytasz o nazwiska, czy o zasięgi? Bo to jest trochę tak, że pracujemy ze wszystkimi. Sytuacja na rynku jest taka, że influencer marketing bardzo się rozrósł. Praktycznie wszystkie albo prawie wszystkie marki korzystają z takiego narzędzia, jakim jest influencer marketing. 

To jest cel naszej rozmowy – dobierają influencera tak, aby jak najlepiej spełnił ich oczekiwania. W zależności od tego, czy to są działania sprzedażowe, czy to są działania czysto wizerunkowe, to wybieramy influencerów dokładnie pod potrzeby klienta, pod potrzeby marki, pod potrzeby tego konkretnego produktu. 

No bo to jest tak, że marka to jest jedno, a produkt to jest drugie. To rozróżnienie i dobór osób jest bardzo szeroki. Na przestrzeni ostatniego czasu też zmienił się podział na influencerów. Kiedyś to była osoba, która nie jest wartością dodaną i mało osób z tego korzysta, albo niewiele. 

Część osób się boi, część osób nie wie, natomiast teraz środowisko jest podzielone na TOP, czyli takich celebrytów, są topowi influencerzy, którzy mają zasięgi powyżej pół miliona followersów, jest makro, którzy mają od 100 do 500 tys. followersów, później jest średnio zasięgowy influencer, czyli do 100 tys. i mikro i nano influencerzy. Ci nano influencerzy to są osoby takie już naprawdę małe, czyli 10 tys., 8 tys. Wydaje się dużo, a tak naprawdę, jeśli chodzi o dobór marki, to jest niewiele.

Marcin Cichocki: A możesz się pochwalić, z jakimi nazwiskami ostatnio współpracowaliście?

Marta Prokop: Trochę pewnie mogę. Ja mogę mówić tylko o sobie. Nie chciałabym się wypowiadać za zespół. Ja pracowałam i z dużymi, typu Magda Gessler i z Maffashion i pracowałam też z Karoliną Pisarek. Tych nazwisk jest bardzo dużo. Mieliśmy współpracę z podróżnikiem Tomkiem Michniewiczem przy okazji jego wyjazdu. Te nazwiska są bardzo różne. Od mniejszych po większych. W zależności od tego, jakie zadania ma spełniać, o dopasowanie do koncepcji klienta i marki.

Gdzie szukać influencerów?

Marcin Cichocki: A gdzie w ogóle szukać influencerów? Gdzie możemy ich znaleźć? W jaki sposób rozpocząć ten proces, jeśli marka chce zacząć korzystać z influencer marketingu?

Marta Prokop: Oczywiście w internecie, jakbym miała zażartować. A tak poważnie to to jest rolą agencji. Rolą zespołu jest to, oczywiście, jeśli klient dysponuje swoją agencją lub domem mediowym, który dopasowuje i strategię i media do całej swojej strategii i koncepcji tego, co dany rok prezentuje. 

Duże domy mediowe i duże agencje influencerskie specjalizują się w tym, że mają narzędzia, które stoją za ich decyzjami, wyborem i propozycjami. I my jako Socialyse też korzystamy z takich narzędzi, to jest czy Influencer Tool, czy Brand24. Trochę też jest tak, że klient przychodzi i wie, z którymi nazwiskami nie chce pracować. To też się zdarza i jest normalne. Nie wszystkie nazwiska pasują do konkretnego produktu, do konkretnego brandu. 

Rolą zespołu i rolą specjalistów, którzy w oparciu o wyżej wspomniane narzędzia szukają influencerów, jest dobrać tak osoby, które maksymalizują proces i maksymalizują dotarcie do tej grupy, do której chce dotrzeć klient. Co oznacza, że czasem jest to metoda prób i błędów i na przykład mam tu na myśli przedstawianie listy klientowi, gdzie tych nazwisk jest np. 10, 15 i wiemy z jakichś, powodów któreś osoby na pewno wypadną lub nie. 

Natomiast czasami też jest tak, że osoby pracujące w zespołach, w tym ja, wiedzą, że ta osoba jest świetnie dopasowana i ją proponujemy klientowi. Czasami jest to strzał w dziesiątkę, czasami jest to metoda negocjacji, kogo chcemy wziąć do kampanii. Bardzo uważnie dobieramy te osoby, bez względu na to, czy komuś się może wydawać, że to jest taka prosta praca, ten research zajmuje sporą część, jeśli chodzi o same propozycje i strategię. I my też bardzo uważnie zarówno jako Socialyse, jak i sami specjaliści patrzymy na to, kto to ma być. To nie są ad hoc’owe nazwiska, to nie są ad hoc’owe propozycje tylko po to , żeby kogoś gdzieś tam dopasować.

Marcin Cichocki: Jak wygląda taki proces dopasowania influencera do marki czy do kampanii?

Marta Prokop: Kluczem jest brief. To, co my dostajemy od klienta lub wspólnie wypracujemy koncepcje. Musimy wiedzieć, na czym stoimy. Opieramy się o daty, opieramy się o produkt, do którego mamy influencera czy influencerów dobrać. Oczywiście jest za tym coś takiego jak zasięg, KPI, to na czym klientowi zależy, ale na samym końcu jest też budżet, który musimy gdzieś tam wygenerować. 

Nie ukrywajmy, to są współprace płatne, wszyscy to wiemy, rynek jest wolny. To są takie cztery obszary, gdzie zaczynamy przekopywać nazwiska i zastanawiać się nad tym, kto to może być. Później sprawdzamy albo w ramach narzędzi, albo w ramach statystyk otrzymanych od influencerów lub ich managerów to, w jaki sposób jesteśmy w stanie dowieźć zasięg lub w jaki sposób jesteśmy w stanie określić ramy kampanii. 

Bardzo często jest tak, że osoby, które są dobierane do konkretnych działań, same proponują. I to jest też fajne w tej pracy, że oprócz tego, że my przekazujemy im brief, już jeżeli się dogadamy co do współpracy, to oddajemy im trochę pole do popisu i wolną rękę co do tego, jak chcą przedstawić konkretną koncepcję. Influencerzy też bardzo dbają o swój feed, o to, kim są w tym świecie i jakie wartości prezentują, w związku z czym to też musi być spójne z ich działaniami na co dzień. To nie może być oderwane totalnie od rzeczywistości. 

Czyli jeśli wiemy, że osoba nie je mięsa i wiemy, że nikt u niej w rodzinie czy z partnerów nie je mięsa, to nigdy nie zaproponujemy reklamy mięsa. To musi być wszystko spójne i musi być konkretne, jeśli chodzi o samą komunikację treści. 

Lepiej współpracować z kilkoma mikro influencerami czy jednym większym influencerem?

Marcin Cichocki: Wspomniałaś o tym podziale influencerów na celebrytów, średnią i wyższą półkę, nano, mikro itd. No i właśnie, lepiej współpracować z kilkoma mikro influencerami czy z jednym większym influencerem? Jak do tego podchodzicie? Jakie strategie obieracie? 

Marta Prokop: To wszystko zależy. Bo to jest tak, że czasami jest to duża kampania i duża marka, która chce mieć duże nazwisko, że o tym będzie głośno, to będzie gigantyczny zasięg, ta osoba jest tak dobierana, że jest wzorem dla grupy, która ten produkt ma kupić lub ma zaistnieć w świadomości konsumentów. Wtedy bierzemy duże nazwisko. To też jest cały proces, który o tym decyduje. 

Natomiast czasami jest tak, że są to mniejsze działania lub działania, które mają dotrzeć do różnych grup. Wtedy bierzemy kilka osób pod uwagę i zasięg się koniec końców kumuluje, a gdzieś ta grupa odbiorców jest zagospodarowana przez różne obszary, czy to wiekowe, czy geoterytorialne itd. 

Czyli, jeżeli mamy kampanię dla marki kosmetycznej to czasami jest tak, że bierzemy duże nazwisko i to jest twarz całej komunikacji, produktu na 3, 4, czasem 6 miesięcy. A czasami jest tak, że jest to promocja i premiera produktu i wiemy, że klientowi zależy na dostarczeniu zasięgu x w określonej grupie wiekowej, w określonej grupie terytorialnej. Wtedy bierzemy np. 5, 6 osób czy to kobiet, czy to mężczyzn. Bardzo dużo zależy od tego, co my chcemy pokazać. Do tego dobieramy ludzi. 

Czy lepiej jest mieć jedno nazwisko, czy kilka? To nie jest prosta odpowiedź, tak jak wspomniałam, to zależy. Czasami jest tak, że duże nazwisko nie sprzeda. To są często działania wizerunkowe do sprzedaży, to są działania czysto wizerunkowe. Czasami jest tak, że osoba o mniejszym zasięgu sprzeda więcej niż duże nazwisko, którym się posiłkują wszyscy lub prawie wszyscy. Też się zmienia trend. Te duże nazwiska też nie biorą wszystkiego, mówiąc brzydko. To naprawdę jest ciekawy  świat, który gdzieś tam codziennie jest w stanie nas zaskoczyć różnymi rzeczami.

Marcin Cichocki: A nie jest też tak, że to mniejsze nazwiska, bardziej konsumenci im ufają? Ci celebryci, ci topowi influencerzy już nie wywierają aż tak dużego wpływu na decyzje konsumentów?

Marta Prokop: Są nam bliżsi, w związku z czym bardziej możemy im zaufać, ale też jest tak, że duże nazwiska powodują, że ktoś, mówię tu głównie o ludziach młodszych, aspirują do tego świata. I wszystkie te rzeczy trzeba brać pod uwagę. To znaczy, że tak, mniejszy influencer jest w teorii bardziej wiarygodny, bo jest bliższy i to nie jest osoba z pierwszych stron gazet czy z Pudelka, czy jakkolwiek. 

Natomiast to też jest tak, że czasami chcemy, żeby wskoczyć na inny level. Np. marzyłam zawsze o takim samochodzie, to jest abstrakcja, albo marzyłam o czymś tam i chcę to kiedyś mieć. I te osoby, które są dużym nazwiskiem, nie zawsze są oderwane od rzeczywistości, w związku z czym też mogą zrobić krok do tego konsumenta. I takim przykładem jest np. Iga Świątek. To jest młoda dziewczyna, za nią stoi inna historia. Oczywiście, jest młoda, jest super utalentowana, odnosi sukcesy i tak, dzieciaki w jej wieku nie kupią sobie Rolexa. Ale  ona też nie jest osobą, która świeci taką marką. 

Robert Lewandowski, który też jest ogromnym nazwiskiem jest twarzą 4F, czyli marką, która jest szeroko znana, która jest polską marką i większość z nas może sobie pozwolić na rzeczy. Wypuścił limitowaną kolekcję butów, która się sprzedała w 3 minuty. To też jest tak, że nie kupili ich najbogatsi Polacy, tylko kupili ludzie, którzy są uberfanami Roberta i tylko czekali, kiedy ten produkt będzie. To tak naprawdę jest wszystko bardzo płynne. 

O czym pamiętać przed nawiązaniem współpracy z influencerem?

Marcin Cichocki: O czym powinniśmy pamiętać przed nawiązaniem kontaktu i współpracy z influencerem? Czy są jakieś miny, na które możemy się naciąć albo jakieś haczyki, na które warto uważać?

Marta Prokop: Trzeba pamiętać przede wszystkim, że to jest też człowiek i ma swoje humory, dni lepsze i gorsze, jest zabiegany tak jak każdy z nas. I ja zawsze z takiego założenia wychodziłam i do tej pory wychodzę, jeśli zaczynam z kimkolwiek współpracę. Trzeba na pewno umawiać się na konkretne rzeczy. Czyli podpisujemy umowę, wszystkie operacyjne kwestie dopinamy na ostatni guzik. Jeśli jest to umowa na 3 miesiące, to musimy o tym pamiętać. 

To jest naszą rolą, ale też rolą osoby, która jest po drugiej stronie, czy to managera, czy samej influencerki/influencera, bo nie wszystkie osoby, które są znane w świecie internetowym, mają managerów. Jeżeli na przykład jest to temat wyłączności branżowej, jeżeli podpisujemy się z marką x, to dobrze by było, żeby żadna inna konkurencyjna marka nie miała świadczeń w tym samym czasie. 

Czasami jest tak, że te osoby o tym pamiętają i robią to z czysto etycznego, własnego punktu widzenia, a czasami jest tak, że trzeba o tym przypominać. Na wszystko, na co się umawiamy, podpisujemy umowę, podpisujemy zakres świadczeń, który jest wyceniony, który jest realizowany. Musimy pamiętać o tym, że wszystkie materiały są do akceptu i tworzone zgodnie z wytycznymi. Musimy pamiętać, że czasy się zmieniły i w wielu umowach są wpisane tzw. obostrzenia co do wizerunku. Czyli, że marka ma się prawo wycofać, jeżeli działania osoby, która jest aktualnie podpisana z nami, mogą mieć wpływ na szkodę czy to kampanii, czy to marki. I o tym też trzeba pamiętać. 

Co do samego przygotowania, to myślę, że harmonogram, daty, w których chcemy to robić i pilnowanie tego też jest kluczowe, bo te osoby mają dużo innych działań i też są ludźmi, w związku z czym to nie jest tak, że siedzą przy komputerze non stop. To też jest świat, który dzieje się tu i teraz, zdarza się, że influencer wrzuci coś, co ma literówkę, co ma jakiś błąd, albo jest niedokładnie tym, bo się pospieszył. Nie ma akceptu, ale wie, że ma deadline i puszcza. I to jest kwestia tego, na co się umówimy. Jeżeli wiemy, że jesteś w stanie zadzwonić i powiedzieć słuchaj, zdejmij, bo tam jest błąd, to najczęściej tak się dzieje. To też jest tak, że oni wiedzą, że to jest biznes, pracują na swoje nazwisko i chcą, żeby klient na samym końcu był zadowolony.

Najdziwniejsze wymagania lub oczekiwania influencerów, z jakimi się spotkałaś

Marcin Cichocki: To może, jeśli oczywiście możesz zdradzić, to zdradź nam najdziwniejsze wymagania czy oczekiwania influencerów, z jakimi się spotkałaś. Czy było to coś takiego totalnie z kosmosu, czy raczej influencerzy przy współpracy są raczej normalni i nieekstrawaganccy, na jakich się często kreują?

Marta Prokop: Nie no zdradzić za bardzo tego nie mogę. To nie jest też tytanowa osłonka jak u Beyoncé. Natomiast, ja wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś ma swoje założenia, jeżeli chodzi o strefę komfortu przy kampanii, np. wiem, że jest uczulony na coś, albo nie zje czegoś na planie itd. Bo ja zawsze o to pytam, jeśli robimy jakąś większą sesję, bo tak jak wspomniałam w Socialyse realizujemy również produkcyjne rzeczy, sesje, spoty, animacje itd. Jeżeli ja wiem, że influencer będzie na planie, to moją rolą jest też zadbać o jego komfort. 

Dla mnie fanaberia to jest jedno, a to jak on się czuje i wiem, że będzie dzięki temu miał lepszy dzień, jest ok. Zdarzyło mi się, że ktoś był uczulony na pierze w poduszce, która miała być w pomieszczeniu, w którym robiliśmy sesję. Czy to jest fanaberia? I tak i nie. Jeżeli ktoś ma mieć czerwony nos i kichać przez dwie godziny to dla mnie to nie jest żaden case, żeby komuś to usunąć. Raczej jest tak, że to są podciągane historie. Nie zdarzyło mi się ani się nie spotkałam z czymś takim, co by było ekstremalnym przeżyciem, jeśli chodzi o wymyślanie przez influencera jakiegoś sposobu na zwrócenie na siebie uwagi. Generalnie to są ludzie. Jeśli ktoś ma gorszy dzień albo chce, żeby był taki, a nie inny sok, no to, czemu nie. To też ma wpływ na moją pracę koniec końców i na pracę całej ekipy i na pracę i na zadowolenie klienta. Nie mam historii, w których ktoś kręci nosem.

Czy współpraca z influencerami jest niebezpieczna?

Marcin Cichocki: Ok, to teraz zapytam, pociągnę trochę temat. Czy współpraca z influencerem jest niebezpieczna. Czy może odbić się czarnym PR-em, czy odbija się czarnym PR-em, czy spotkałaś się z czymś takim, że marki koniec końców żałują, że nawiązały współpracę z influencerem?

Marta Prokop: Czy jest niebezpieczna? Chyba nie. Powiedziałabym bardziej, że jest ryzykowna, ale to też jest tak, że ryzyko jest zawsze i nie ma znaczenia czy pracujesz z influencerem, czy wychodzisz z domu do pracy. To nie jest niebezpieczeństwo. 

Trzeba się przygotować na wszelkie możliwe opcje, a jest masa sytuacji, na które nie jesteśmy w stanie się przygotować. Czarnego PR-u raczej bym się nie obawiała, raczej bym się nie obawiała tego, że influencer jest dobrany totalnie z kosmosu i w ogóle nie pasuje do marki. Pamiętajmy też o tym, że rolą agencji i nas jako zespołu Socialyse jest to, żeby dobrać tych influencerów najlepiej, ale czasem jest tak, że ktoś się uprze na coś i powie, dobrze to jest mój typ, ja chcę pracować z tą osobą, róbmy. 

I nie zawsze to się odbija dobrze dla marki, dla klienta, jak i dla samego influencera. To jest trochę ryzyko po obu stronach. Czasami to jest tak, że to może być wielki sukces mimo obaw, a czasami jest tak, że to może być porażka. Tego się nigdy nie wie. Czasami ktoś się może nie wywiązać ze swoich świadczeń lub ze zobowiązań. No i jest umowa, która reguluje, w związku z czym jesteśmy spokojni. 

To nie jest niebezpieczeństwo. To jest ryzyko, bo zawsze tak jest, jeżeli się pracuje z ludźmi. Natomiast najczęściej to są profesjonaliści po jednej i po drugiej stronie, a przynajmniej ja ufam i wierzę, że tak jest. W związku, z czym staramy się to ryzyko lub to, co powiedziałeś, niebezpieczeństwo, minimalizować. 

Żyjemy też w świecie takim, który jest w stanie podchwycić wszystko, bez względu na to, czy to jest dobre działanie, czy złe działanie. Ciężko jest ciągle się bronić przed tym, że ktoś coś powiedział lub nie powiedział. To jest tak, że kiedyś ciężko było znaleźć na kogoś haka, ale nie dlatego, że go nie było, tylko dlatego, że nikt tak bardzo się tym nie interesował. A to jest świat, który jest otwarty dla wszystkich, w związku z czym każdy uważa, że ma prawo coś powiedzieć. Tu piję do tego, co powiedziałeś o czarnym PR. Natomiast to się rzadko zdarza. 

To są też takie tematy ryzykowne, to jest case z rynku, absolutnie nie nasz, nie wiem, czy bitcoiny, czy ktoś, czy coś. Marka sama decyduje o tym, czy chce wziąć w tym udział i influencer też sam decyduje o tym, czy chce wziąć w tym udział. W związku, z czym ta odpowiedzialność spoczywa na obu stronach. Bo to, że ktoś przychodzi do Ciebie z jakąś propozycją, nie znaczy, że musisz ją wziąć. A jakby po stronie klienta czy agencji jest to, że nie zawsze wszystkim musisz to proponować, bo czasami ryzyko może być duże. 

Jeśli chodzi o samą współpracę, to tak jak powiedziałam, to nie jest niebezpieczne. To może być ryzykowne, jeżeli jest niezgodne z marką czy niezgodne z influencerem, czy niezgodne z zasadami, które reprezentuje agencja czy klient. Ale takie sytuacje, przynajmniej w moim doświadczeniu i pracy się nie zdarzały. 

Kiedy marki powinny zacząć współpracować z influencerami? Kiedy jest ten idealny moment?

Marcin Cichocki: A jak myślisz, kiedy marki powinny zacząć współpracować z influencerami? Kiedy jest ten idealny moment, aby wykorzystać to narzędzie, a kiedy jednak lepiej Twoim zdaniem odpuścić i skupić się na innych kanałach komunikacji i dotarcia do konsumentów?

Marta Prokop: Wydaje mi się, że kluczowym jest moment, w którym marka ma zbudowaną świadomość. Czyli, że nie chodzi o to, że marka będzie love brandem, ale chodzi o to, żeby wiedzieć, że są do tego badania i narzędzia, żeby to sprawdzać. Kiedy marka jest gotowa na to – czyli, że mamy tak zbudowaną świadomość, że coś, co może nam podkręcić jeszcze działania, jest to, żeby dobrać osobę, która będzie  reprezentowała nasze DNA. 

Czasami jest tak, że duzi klienci nie chcą, albo mają opory przed pracą z influencerami i to się też zdarza, bo mają obawy, że to nie sprzeda, że ten zasięg będzie niewielki albo że budżet będzie przepalony i coś się stanie. To jest też tak, jak wspomniałeś w poprzednim pytaniu, to jest zawsze ryzyko. Natomiast jeśli mamy zbudowaną świadomość marki i chcemy dopalić całą resztę, to warto wziąć osobę, która jest tożsama z nami albo bliska bardzo nam i klientowi, po to, żeby dotrzeć albo do młodszej grupy, albo do innej grupy. Musimy pamiętać o tym, że jeśli jest to osoba, która jest autorytetem, to ta marka też musi mieć za sobą zbudowaną pozycję. 

Czasami jest tak, że dla mniejszych nawet marek, które nie są jakoś super szeroko rozpoznawalne, influencer jest w stanie ją podnieść i dać świadomość ludziom. To też działa w dwie strony. To nie jest tylko tak, że marka musi się zdecydować i to marka decyduje o tym, kiedy jest ta data albo ten dzień, kiedy to robić. Czasem są takie strzały, że no dobra, biorę to i to zadziała i na przykład konsumenci szukają tego produktu, bo chcą go mieć, bo aspirują. Czasami jest tak, że jedno słowo powiedziane przez influencera może zburzyć też markę. 

Pamiętajmy, że polski rynek też jest trochę inny versus rynek światowy, bo tam influencerem i marką jest sama osoba, w związku z czym, ponieważ oni mają swoje brandy, im jest łatwiej. Zarządzają swoją marką, nie tylko mówię o sobie jako o personal brandingu, ale marką jako produktem, który sprzedają. Czy to są kosmetyki, czy to są buty, czy to są zeszyty itd. Czasami jest tak, że osoba sama jest marką, w związku z czym produkuje produkt, po to, żeby zmonetyzować to, co robi.

Marcin Cichocki: W zasadzie chyba więcej pytań do Ciebie nie mam. Bardzo Ci dziękuję Marta za udział w Treściwym Podcaście, za podzieleniem się swoją wiedzą dotyczącą influencer marketingu i mam nadzieję, że usłyszymy się niebawem. 

A Ciebie drogi słuchaczu, droga słuchaczko zapraszam do subskrybowania Treściwego Podcastu, do udostępniania tego odcinku, jeśli Ci się spodobał, do zadawania bezpośrednio pytań, czy mi, czy Marcie w mediach społecznościowych. I my również słuchaczu, słuchaczko słyszymy się niebawem. Do usłyszenia, dzięki Marta, hej!

Marta Prokop: Do usłyszenia. Dziękuję Ci Marcin bardzo za zaproszenie, wszystkiego dobrego, dzięki!