Czy content marketing SaaS’ów różni się od content marketingu innych firm działających w sieci? Dlaczego content edukacyjny w przypadku SaaS jest tak ważny? Jak stworzyć buyer personę dla SaaS’ów? Posłuchaj Renaty Gajoch-Bieleckiej – Head of Content w edrone!

Aby używać odtwarzacza, niezbędne jest wyrażenie zgody na przechowywanie plików cookies powiązanych z usługami odtwarzaczy. Szczegóły: polityka prywatności.

Tak, zgadzam się.

Słuchaj Treściwego Podcastu na swojej ulubionej platformie

Przeczytaj podcast

Marcin Cichocki: Cześć moi drodzy! Witam Was bardzo serdecznie w Treściwym Podcaście, w kolejnym Treściwym Wywiadzie. Dzisiaj moim gościem jest Renata Gajoch-Bielecka. Renata jest Head of Content w edrone. Cześć Renata.

Renata Gajoch-Bielecka: Cześć, witajcie.

Marcin Cichocki: Powiedz, Renata, czym się na co dzień zajmujesz? Co robisz?

Renata Gajoch-Bielecka: Na co dzień zajmuję się całościowym zarządzaniem contentem w edronie, można by to tak powiedzieć. W tym contencie już troszeczkę siedzę. Wcześniej we FreshMailu byłam Content Managerem, teraz w edronie jestem Head of Content. Zarządzam zespołem i krok po kroku budujemy rozpoznawalność, jeśli chodzi o rynek polski, rynek anglojęzyczny i rynek brazylijski. Również na Brazylię tworzymy content. To wszystko staram się spajać jedno i nadawać temu kierunek i sens. Tak pokrótce mogę odpowiedzieć, co takiego robię na co dzień.

Marcin Cichocki: Brzmi jak poważne i odpowiedzialne zadanie, ogarniać content na parę różnych zagranicznych rynków. 

Renata Gajoch-Bielecka: No tak, tak, faktycznie. Powiem w ten sposób: jest tego dużo, tych wyzwań jest sporo, bo wciąż się rozwijamy na tych rynkach. Dopiero budujemy rozpoznawalność i próbujemy się przebić choćby na rynku brazylijskim, gdzie jednak to jest 200 mln ludzi i konkurencja jest ogromna. 

Natomiast produkt jest świetny, więc tutaj o tyle jest łatwiej, że mamy tę jakość, którą jesteśmy w stanie zaoferować. Jeżeli produkt jest fajny, to marketing się robi super. Gorzej, jeżeli produkt nie do końca gra, no to ten marketing można szyć, ale koniec końców pewne rzeczy wychodzą już i w obsłudze klienta i w całym procesie, który zaczyna się od marketingu, a kończy się w dziale customer service. O tyle tutaj nam prościej, że produkt jest jak najbardziej w porządku.

Marcin Cichocki: Zgadzam się, jak produkt jest dobry, to tworzenie marketingu i jego sprzedaż, to czysta przyjemność. Powiedz, skąd decyzja, że akurat Brazylia i tego typu bardziej egzotyczna rynki?

Renata Gajoch-Bielecka: Pomysł, to nie do końca był pomysł. To był trochę zbieg okoliczności i przypadku, ponieważ będąc na jednej konferencji, dokładnie tę historię opowiedziałby Michał Blak CEO edrona. Podszedł do nich człowiek z Brazylii, który reprezentował firmę Sell to Brasil i zaproponował: macie fajny produkt, fajne działania, może byście chcieli zacząć działać na Brazylię? I z tego, co kojarzę, tak się zaczęła ta historia. 

Okazało się, że rynek jest chłonny, że partner zaczął nam zdobywać klientów, aż w końcu my postanowiliśmy, że rozbudujemy te działania. Zbudujemy ten rynek w Brazylii i teraz coraz intensywniej z tym działamy. Mamy content designerkę, która działa typowo na Brazylię. Mamy marketing managera, który w naszym dziale marketingu zajmuje się rozwojem tego rynku. Po kolei dokładamy sobie cegiełki, jak budowanie SEO, agencji PR, kampanii reklamowych na Brazylię i jest to bardzo ciekawe. Jest to inaczej funkcjonujący rynek, trochę inne potrzeby, ale koniec końców produkt jest potrzebny dla e-commerców. Ludzie kupują w podobny sposób, e-commercy są budowane w podobny sposób. To nie jest aż tak egzotyczne, jak mogłoby się wydawać.

Czy content marketing SaaS’ów różni się od content marketingu innych firm działających w sieci?

Marcin Cichocki: Bardzo ciekawe. Przejdźmy płynnie do tematu naszego podcastu, czyli tego, jak tworzyć skuteczny content dla SaaS-ów, bo właśnie w tym się specjalizujesz. Pierwsze pytanie: czy taki content marketing dla SaaS-ów, dla biznesów działających w modelu SaaS różni się od content marketingu dla innych firm działających w sieci? 

Renata Gajoch-Bielecka: Jak dla mnie tak, różni się. Jeszcze może tak, żeby wszyscy, którzy nas słuchają, mieli dobre pojęcie, o czym mówimy: SaaS to jest Software as a Service. To jest produkt, który oferujemy, oprogramowanie w chmurze, z którego można korzystać do potrzeb swojego biznesu, tak w skrócie. 

Biznesy SaaS-owe to biznesy sprzedające produkt. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to produkt powinien być tym, co się przebija w komunikacji, w content marketingu promując SaaS-y. Natomiast to nie tak do końca – to jest tylko część historii, jak można robić marketing w SaaS-ie, jak można robić dobry content marketing w SaaS-ie. 

Bo produkt to jest jedna rzecz. Ważna jest też świadomość odbiorców, klientów jak używać tego produktu, do czego jest on im potrzebny, czy jest im potrzebny, jak kupią ten produkt, jak z niego prawidłowo korzystać, tak by nie okazało się, że bardzo długo zdobywaliśmy klienta, on przyszedł na miesiąc i stwierdził – dziękuję, to nie dla mnie. Cała ogromna cegiełka, do której trzeba dołożyć oprócz mówienia o produkcie to jest jedna wielka edukacja o produkcie. 

Dlatego wydaje mi się, że się różni i tutaj mamy też określone rzeczy, na których trzeba się skupić. Z racji tego, że Software as a Service to są produkty, które są szukane typowo w internecie. Nikt nie szuka SaaS-ów w sklepie stacjonarnym. Nie idziemy do galerii, żeby znaleźć produkt dla naszego biznesu, tak? To wszystko dzieje się w świecie online, więc zaryzykowałabym, że 90% rzeczy dzieje się w digital marketingu. 

Bardzo mocny nacisk jest na content, na budowanie pozycji SEO, na dobre zdefiniowanie konkurencji, klientów, do kogo my w ogóle mówimy, z kim chcemy uderzyć do tego contentu. To nie jest kobieta od 25 lat, która lubi sukienki. To jest często mocno sprecyzowana Buyer Persona, dobrze określony target i też odpowiednia komunikacja do nich. Na różnych etapach lejka sprzedażowego, czy lejka marketingowego, tych wątków mogłabym tu utworzyć naprawdę dużo. 

Dlaczego content edukacyjny w przypadku SaaS jest tak ważny?

Marcin Cichocki: Powiedziałaś o tym contencie edukacyjnym, że skupiacie się głównie na tworzeniu tego typu treści, które informują, wyjaśniają, uczą, edukują. Dlaczego w przypadku SaaS-ów akurat content edukacyjny jest tak istotny?

Renata Gajoch-Bielecka: Jak dla mnie to ważne są dwie kwestie. Troszeczkę to poruszyłam wcześniej, teraz to rozwinę. Po pierwsze, chcielibyśmy, żeby trafiały do nas osoby, które mają pewne pojęcie, do czego ten produkt jest im potrzebny, jak może on spełniać ich potrzeby. Warto by takie osoby, które stają się naszymi potencjalnymi klientami, miały już pewną świadomość. 

Tej wiedzy szukają w internecie. Czyli: co ja mogę zrobić, żeby konwersja w moim sklepie wzrosła? Jakie są metody, jakie są sposoby, żeby mój biznes online wyprzedził konkurencję? Tak trochę mówiąc generycznie, ale ludzie szukają. Szukają tej wiedzy, zanim kupią produkt, zanim się na coś zdecydują. Konkurencja jest ogromna, rozwiązań na rynku jest ileś set, dlatego bycie na wymarzonej pozycji 1 jest bardzo istotne, bo tak naprawdę sięgamy do tych osób, które mają te pytania w głowie, szukają takiego rozwiązania dla swojego biznesu. 

Jeżeli edukujemy właściwie, to po pierwsze ci odbiorcy zyskują wiedzę. Myślą sobie: ok to może mi się przyda, to może jest coś, co pomoże mi rozwijać biznes. Oczywiście w tym contencie edukacyjnym przemycamy treści o firmie, o naszych rozwiązaniach, więc łączą nam się te dwie kwestie, że potrzebuje tego jako rozwiązania i być może ten produkt by mi pasował. Zaczynamy sobie tę osobę troszeczkę w dół lejka marketingowego spychać i zaczyna ona być na tym etapie rozważania. 

To jest niesamowicie istotne, żeby trafiła do nas osoba, która ma pewną świadomość, ma pewne pojęcie o tym, co on chciałby czy ona chciałaby zrobić, bo klient wyedukowany dla SaaS-ów jest o wiele lepszy, niż klient, który myśli, że to by mu się przydało, ale tak jak mówiłam wcześniej, za miesiąc stwierdzi, że nie. 

Cały wysiłek, który kładzie marketing, sprzedaż, customer service na onboarding tego człowieka jest zmarnowany, jeśli jednak ktoś uzna, że to nie dla niego. Druga kwestia to jest już edukacja po zakupie. W SaaS-ach bardzo ważny jest ten customer lifetime vaule, czyli jak długo klient z nami pozostanie. Jeżeli wydaliśmy x na pozyskanie klienta, ale on jest z nami później 2, 3, 5 lat i co miesiąc przynosi nam zyski, a my już dużo pieniędzy na niego nie zużywamy. To jest obsługa klienta, to zależy oczywiście od modelu SaaS-u, one są tutaj różne i każdy działa troszeczkę inaczej. Niektóre w ogóle nie mają obsługi klienta, niektóre mają bardzo zaawansowaną obsługę klienta, to wszystko zależy od produktu, ale później ta edukacja już w trakcie korzystania z produktu, z tego, żeby ta osoba po pierwsze dobrze używała produktu i długo z nami została. 

Po drugie, korzystała z kolejnych funkcji, które wypuszczamy, no bo tak naprawdę produkt nie stoi w miejscu. Produkt wraz z oczekiwaniami klientów, wraz z konkurencją, wraz z tym, co nowego na rynku, z trendami, z technologiami się rozwija. My o tym też musimy edukować i tłumaczyć, że np. teraz jest Twój czas, żeby sięgnąć po nową funkcję, bo widzimy, że na Twoim sklepie masz duży odsetek porzuconych koszyków, więc wysyłaj sms-y, bo to Ci może dobrze zadziałać. Korzystając z kolejnych rzeczy, ten klient się angażuje, widzi coraz większą wartość korzystania z tego produktu i dzięki temu zostaje z nami na dłużej. Więc ten zwrot z inwestycji jest o wiele wyższy.

Jak stworzyć buyer persone w przypadku SaaS’ów?   

Marcin Cichocki: Wspomniałaś, że o wiele bardziej wartościowy jest klient świadomy, jak najbardziej się z tym zgadzam. Zupełnie inny komfort współpracy jest z klientem świadomym i nieświadomym tego, jak wyglądają dane usługi, jak wygląda branża, co możemy temu klientowi dowieźć. I życzę każdemu, żeby współpracował właśnie ze świadomymi klientami. 

Natomiast, wróćmy jeszcze do Buyer Persony. Jak stworzyć taką Buyer Personę? Bo rozumiem, że nie podchodzicie do tego w taki dość generyczny sposób, czyli kobieta lat 20, mieszkająca w dużym mieście, lubiąca zakupy online, tak?

Renata Gajoch-Bielecka: Absolutnie nie. Buyer Persony to jest bardzo ciekawe narzędzie. Buyer Persona to jest taki archetyp klienta, to jest zbiór wymarzonych cech, które ten klient ma. Może wymarzonych to jest złe słowo, ale zbiór cech, które większa grupa naszych potencjalnych klientów posiada. Buyer Person nie można zrobić za dużo, nie można mieć ich w swoim portfolio 10, bo później będziesz musiał dostosować content do 10 buyer person, to jest niemożliwe. Należy się przy tworzeniu Buyer Person trochę ograniczyć, oczywiście każdy biznes będzie miał trochę inaczej. My w edronie mamy 3 Buyer Persony. 

Jak stworzyć taką Buyer Personę? Sposobów jest sporo. Mogę opowiedzieć o tym, jak my to robiliśmy, jakie ja mam doświadczenie i co w naszym przypadku zadziałało. 

Przede wszystkim wejść w buty klienta. Warto wyjść trochę poza tylko te demograficzne kwestie. Oczywiście one też będą uwzględnione w Buyer Personie, czyli ile mniej więcej ktoś ma lat, w jakiej miejscowości mieszka, jaki ma status, czy jest singlem, czy małżeństwo, czy ktoś z dwójką dzieci, z trójką dzieci, bo to też definiuje np. to, ile ktoś posiada czasu na edukację. 

Natomiast o wiele ważniejsze są te kwestie związane z empatycznym podejściem. Czyli powinniśmy mieć rozpisane, po pierwsze, jaka była ścieżka tej osoby, dlaczego ona jest w tym miejscu, w jakim jest, czyli np. dlaczego ktoś założył swój e-commerce. Mamy taką Buyer Personę, gdzie mamy, że założył swój e-commerce, ponieważ długo pracował w sklepach on-line, zna ten biznes i chciał sam spróbować. Wtedy już wiemy, jakimi torami ma przebiegać komunikacja z tą osobą. 

Bardzo ważne są oczekiwania tych osób, jakie mają oczekiwania od produktu, od obsługi. Co ich uwiera – jeśli mamy sklep online, no to uwiera ich wysoki współczynnik porzuconych koszyków. Gdzie te osoby są, gdzie przebywają, co czytają, czy oni są na Facebooku i na Instagramie, czy może bardziej oglądają YouTuba, bo mają dopiero wieczorem 15 minut i tak naprawdę tyle mogą poświęcić na edukację czy na jakiekolwiek zdobywanie wiedzy. A może w ogóle nie chcą się edukować, bo już mają dość i prawie tego wszystkiego i wolą to oddać komuś innemu. 

Takie dobre określenie Buyer Persony, (polecam poczytać artykuły, poszukać inspiracji, tych materiałów w internecie jest naprawdę dużo), świetnie potrafi też naprowadzać firmę, bo to nie tylko marketing korzysta z takich Buyer Person. U nas z Buyer Person korzysta i produkt i sprzedawcy, i osoby, które przychodzą nowe do pracy, mają szkolenie z tego, jakie są nasze Buyer Persony, więc tak naprawdę, my zaczęliśmy od marketingu budować Buyer Persony, ale ta wiedza rozlała się na całą firmę i lepiej potrafimy dostosowywać komunikację na różnych etapach do tych osób. 

No i oczywiście, jeśli chodzi o wypracowanie Buyer Person, ja to akurat robiłam tak, że robiłam ankiety z klientami, robiłam ankiety wewnątrz firmy, czyli po prostu zadawałam pytania sprzedawcom, osobom z obsługi klienta, osobom z marketingu, czyli tak naprawdę każdy ma trochę inne spojrzenie, każdy troszeczkę inaczej patrzy na tego klienta i stąd się trochę wykluwa ta wiedza. 

W sumie to nie wiem, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie, bo nie pamiętam czy zadałeś pytanie, po co Buyer Persona czy jak zbudować Buyer Personę, ale trochę się rozgadałam, wybacz.

Jak dopasować treści do Buyer Persony?

Marcin Cichocki: Nic się nie stało, myślę, że odpowiedziałaś. Pytanie było jak stworzyć Buyer Personę, natomiast w pełni na nie odpowiedziałaś. Jak już wiemy, że to jest dajmy na to Krzyś, którego bolą porzucone koszyki, który chciał założyć swój pierwszy e-commerce i który nie ma za bardzo czasu, żeby konsumować treści w internecie i raczej konsumuje je w niewielkich interwałach, wieczorem i raczej nie jest social media kotem, tylko raczej ten biznes w internecie jest dla niego nowością i tak mamy dopasowaną Buyer Personę to, w jaki sposób dopasować do niej treści?

Renata Gajoch-Bielecka: No właśnie. Wtedy łatwiej jest nam dopasować kanały. Pojawiają się np. pytania: a może powinniśmy wejść na Tik-Tok? Wszyscy są na Tik-Toku, czemu nas nie ma na Tik-Toku? No i patrzymy sobie w Buyer Personę, robimy research na grupach i wiemy, czy warto w to iść, czy nie. 

Bo można być wszędzie w social mediach, można być wszędzie, nie wiem, w Gazecie Polskiej możemy pisać artykuły, możliwości jest multum, ale trzeba się dookreślić i wybrać odpowiednie kanały. Marketing rozproszony na dziesiątki rzeczy nie daje takiej skali. Jeżeli wiemy, gdzie targetować komunikaty, wiemy, jaką mamy Buyer Personę, znamy jej obiekcje, jej wyzwania i potrafimy lepiej dostosować komunikat, to mamy dźwignię marketingu, content marketingu, bo wyobraźmy sobie, że ktoś w odpowiednim miejscu czyta o tym, że jest coś takiego jak marketing automation dla e-commerce. 

Napisaliśmy takie copy, że wykorzystujemy te pain points. Czyli masz niski współczynnik konwersji, a wkładasz dużo pieniędzy na zdobywanie ruchu – co z tym zrobić? Więc łapie się na tym, aha, faktycznie tak mam. Sprawdzę później copy na stronie, jakie mamy, czy artykuły, jakie produkujemy, czy np. szablony dla e-commerce, które robimy, bo np. wiemy, że te osoby muszą sobie budżetować pewne rzeczy, muszą sobie budować lepszą strategię. 

Jeżeli taki właściciel e-commerce, jak sobie zdefiniowaliśmy Buyer Personę, wiemy, że on nie ma wielu godzin na edukację, to nie tworzymy 50-cio stronicowego e-booka jak zrobić marketing swojego sklepu online, tylko robimy arkusz w Google z 5 zakładkami: Sprawdź, czego Ci brakuje w Twoim e-commerce i tam dodajemy jakieś tipy i im jest z tego łatwiej korzystać. Dla mnie Buyer Persony otworzyły oczy i taką całą gamę możliwości, które można wykorzystać i o wiele lepiej się komunikować z tymi osobami, niż nie mając tego. Niż twierdząc, że no generalnie takimi naszymi klientami to są ludzie, którzy mają sklep internetowy. Tylko, co za tym stoi? To jest super ważne pytanie. Bez tego nie da się zrobić dobrego marketingu.

Marcin Cichocki: Mam flashback, klienci, wypełniając nasz brief, na pytanie: kto jest odbiorcą treści, kto jest personą, do której tworzymy treści, bardzo często piszą odpowiedź: wszyscy, wszyscy, którzy mają internet i tego typu odpowiedzi. 

Później musimy pogłębiać taki briefing, robić wywiad z klientem i ciągnąć go za język i wtedy okazuje się, że na dobrą sprawę, takie osoby nie do końca nawet wiedzą, jak ten ich biznes działa w internecie. Nie mają podstawowych pojęć ogarniętych, jak np. kto jest ich klientem. No i to jest dość częste zjawisko, że ludzie nie mają zdefiniowanych person. Nie wiedzą, do kogo sprzedają.

Renata Gajoch-Bielecka: Polecam to narzędzie absolutnie, bo mi się wydaje, że to wynika z tego, że być może właściciele biznesów boją się, że to jest taka wąska grupa, że nie cały internet, że nie mamy dostępu do 18 mln użytkowników na Facebooku, tylko do 5 tys. ludzi, którzy faktycznie pasują do naszej grupy. 

Wydaje się, że to może być przerażające dla kogoś, kto zakłada biznes i stwierdza, że ja to sprzedam do wszystkich, a tu się nagle okazuje, że nie, Twoja grupa jest bardzo wąska. Tak naprawdę i trendy w marketingu, globalne trendy, wszystko idzie w kierunku targetowania, takich małych lokalnych społeczności, klientocentryzmu.  Mi się wydaje, że to zawężenie daje odpowiedź, skąd ci nasi klienci się biorą. 

Mam jeszcze jedną taką anegdotę, która jest mega ciekawa i mogę ją dodać a propos jak sprawdzanie, kto może być naszym klientem, jest wartościowe. Pamiętam jak w jednej agencji marketingowej, która reklamowała samochód Skoda, okazało się, że jednym, drugim, trzecim klientem był ksiądz. 

No i o co chodzi, że ci księża kupują Skodę? Czarna Skoda dla księdza, dlaczego nie BMW, dlaczego nie coś innego? No i właśnie, co się okazało. Jak zrobili sobie takie badania, że mogliby kupić lepszą markę, ale by to biło parafian po oczach. Wiadomo, złote, ale skromne, więc wybieramy sobie Skodę, bo aż tak po oczach nie daje. Nie jest to takie mocne po oczach dla parafian, że im zęby zgrzytają, na co poszły moje pieniądze z tacy, a jest wygodna, jest komfortowa, jest elegancka. 

Zaczęli robić reklamę w druku kwartalnika dla księży, czy coś takiego, już nie wiem. Tam były różne informacje, jak napisać dobre kazanie, czy jakkolwiek, nie wiem co, się pisze dla księży, nie znam tego biznesu aż tak, ale okazuje się, że strzał w dychę. Nagle coraz więcej klientów księży przychodziło do Skody i to był super wąski target, tylko jedna gazeta, gdzie zaczęli drukować informacje o tym, że Skoda to jest fajny samochód dla Ciebie no i alleluja.

Marcin Cichocki: Skoda, fajny samochód dla ojca. Prawdopodobnie dlatego, że podaż bezdomnych jest niewielka i nie można było specjalnie zareklamować Maybacha. Ale w zasadzie wchodzimy na bardzo grząski grunt. Moglibyśmy trochę jeszcze o tym porozmawiać, ale może nie w Treściwym Podcaście. W ogóle bardzo ciekawy case. Teraz mi zostanie w głowie. 

Renata Gajoch-Bielecka: Bardzo ciekawy, prawda? Świetnie pokazuje, że poznanie grupy docelowej, to jest pierwsza rzecz, którą musisz zrobić, zanim założysz swój biznes. Do kogo Ty to kierujesz w ogóle? To wydaje się oczywiste, jak się siedzi w marketingu, jak się siedzi w tych rzeczach, to jest super oczywiste, ale ktoś, kto tego wcześniej nie robił, to może być odkrywcze.

Marcin Cichocki: No tak, jak się siedzi w wiadrze, to się nie widzi wiadra.

Renata Gajoch-Bielecka: O tak, świetnie powiedziane.

Jakie kanały komunikacji warto wykorzystać w przypadku SaaS’ów

Marcin Cichocki: Ostatnio gdzieś w jakimś podcaście usłyszałem. Dobra, w takim razie wracając do tematu, jakie kanały komunikacji warto wykorzystywać w przypadku promowania SaaS-ów? Jakie kanały Wy wykorzystujecie w edronie? 

Renata Gajoch-Bielecka: SaaS to jest bardzo szerokie pojęcie. Można tutaj mnóstwo rzeczy wrzucić. Nie dam tutaj trzech złotych kanałów, które przydają się w SaaS-ach. Natomiast, co jest według mnie ważne, to jest ta edukacja i budowanie pozycji SEO. 

Ludzie szukają rozwiązań. Szukają w internecie i chcą się dowiadywać, jak mogą sobie rozwiązać jakiś problem, więc dla mnie to by była ważna rzecz – budowanie pozycji SEO wokół rdzenia tego produktu, który mamy, bo to też jest ważne. Nie ma sensu pozycjonować się na milion fraz, bo sobie rozmydlamy publiczność. Więc targetowanie odpowiednich słów kluczowych, pozycjonowanie się w Google na określone frazy. Myślę, że to jest taka jedna istotna rzecz. 

Dobre wyjaśnienie produktu, również. I to tak naprawdę we wszelakich aspektach. Tutaj ciężko jest powiedzieć, co by było idealne, ale czy to kwestia świetnie opisanej strony, czy dobrze zrobionego wideo, czy demo, które można omówić ze sprzedażą bądź z customer service, żeby się dowiedzieć czy mi to pasuje, czy mi to nie pasuje. 

Wydaje mi się, że to jest taka ważna nośna rzecz, by dobrze opisywać swój produkt i dobrze go komunikować. Co jest ważne, mam wrażenie, że wiele firm się też na tym wykłada, to jest, żeby nie zmieniać tego komunikatu co pół roku. Bo żebyśmy dotarli do umysłów naszych odbiorców, żeby komuś w głowie się złapało, że ok, oni są od tego i za x miesięcy mi się to przyda, a może za x lat, to my też nie możemy zrobić z siebie, wiesz, teraz są trendy, żeby mówić o sobie customer intelligence super company czy jakkolwiek, to huzia na Józia my też w to idziemy. Nie? 

Więc powtarzanie komunikatu, powtarzanie tagline’u, który też warto sobie wypracować, takiego jednego mocnego hasła, które mówi o nas, czy mówi o zmianie, którą oferujemy jak SaaS jest też ważne. 

Mocnym trendem i to jest też coś, co ja wiem, że mówi się o tym od lat, jest content wideo. Po pierwsze YouTube to jest druga wyszukiwarka po Google. Potencjał jest ogromny. Tych treści edukacyjnych pisanych jest cała masa, tego w internecie jest straszny ogrom, ale dużo mniej jest fajnych, edukacyjnych, pokazujących pewne rzeczy wideo. To jest potencjał, który wciąż wydaje mi się, że jest niezagospodarowany, no i warto szukać tych luk. 

Warto sprawdzać gdzie jeszcze konkurencji nie ma, a gdzie my możemy wejść, my możemy zagospodarować ten rynek i troszkę szybciej się wybić. Nie można tak powiedzieć od A do Z, jakie są złote po prostu rzeczy, które się sprawdzają w SaaS-ie, a jeśli chodzi o te kanały, trzeba je dopasować do potrzeb firmy i do tego, gdzie są odbiorcy.

Podsumowując: kilka kluczowych porad, jak tworzyć content dla SaaS’ów

Marcin Cichocki: Ok, tak docierając do brzegu, zróbmy takie krótkie podsumowanie. Jakbyś mogła w skrócie mi i słuchaczom przedstawić takich kilka kluczowych porad, jak tworzyć content dla SaaS-ów?

Renata Gajoch-Bielecka: Mieć dobry team, to mi się wydaje, że jest super ważne. Osoby, które znają produkt, to jest coś, co może fajnie wyróżnić. Dobrze znasz produkt, potrafisz go ciekawie, fajnie opisać nie w techniczny sposób, tylko językiem korzyści. Dobry team, który dobrze potrafi przekazać tę wiedzę, team, który jest wyszkolony i pod kątem copywritingu i SEO. 

Współprace z agencjami SEO też tu oczywiście wchodzą w grę pod pewne rzeczy itd. Natomiast to jest coś, co jest jakąś wartością, takim mocnym combo. Ktoś dobrze pisze, zna się na SEO, wie, że trzeba zdobywać backlinki, wie, że trzeba dystrybuować tę treść, a nie myśli o tym, że mam super hot temat, bo są teraz mistrzostwa piłki nożnej, nie wiem gdzie, 2025, więc napiszę o tym fajną treść, totalnie nieistotną dla odbiorców czy taką, która będzie miała żywotność dwa dni. 

Ważne, żeby ta żywotność contentu dla SaaS-u była długa. Żeby ta fraza się pozycjonowała, żeby o niej pamiętać, aktualizować, tak naprawdę tutaj czynników, które trzeba przypilnować, jest dużo. Dopasowanie tych treści pod odbiorców, pod ich wiedzę. My mamy klątwę wiedzy. Siedzimy w tym produkcie, siedzimy w marketingu, wiemy co i jak, więc wydaje nam się, że inni też wiedzą. Mam wrażenie, że komunikowanie się z takiej pozycji z góry onieśmiela i zniechęca. Powinniśmy tworzyć taką treść, żeby ktoś poczuł, że rozumie temat i poczuł się zachęcony, że chce to zgłębić, że chce dowiedzieć się więcej. Może trochę trudno to ująć, ale to może być coś, co nas wyróżnia od innych firm. 

Nie możemy zapominać o tym, że raz stworzony content można przerabiać na wiele różnych sposobów, bo wkładamy często wysiłek, energię tworząc treść przez tydzień albo i dłużej, ona żyje sobie pół dnia w social mediach i później ginie. Więc po pierwsze, dostosować ją pod SEO, wtedy jest szansa, że nawet po jakimś czasie, ale ona się wypozycjonuje, dobra dystrybucja, zrobienie z tego infografiki, krótkiego wideo, użycie tego do e-booka. 

Możliwości i sposobów jest naprawdę dużo. Ten recykling contentu, wracanie do starego contentu, który był tworzony x temu lat, miesięcy też jest ważne, bo choćby nawet dla algorytmów Google jest ważne, żeby ten content odświeżać, żeby on nie został sobie 6 lat temu napisany i nigdy niezaktualizowany. Tych czynników, których warto pilnować, jest naprawdę dużo. Koniec końców wszystko zamyka się w tym, żeby tworzyć fajnie dopasowany content do dobrze stargetowanej grupy odbiorców i odpowiadając na ich potrzeby, na ich czasami takie zakamarki w głowie. Choćby w reklamach to się może fajnie sprawdzać, że trafiliśmy w ten jeden punkt, który boli tego klienta i który my potrafimy rozwiązać. Trzeba to wcześniej zidentyfikować i wiedzieć, że można w ten punkt uderzyć.

Marcin Cichocki: Renata, bardzo Ci dziękuję za udział w Treściwym Podcaście. Dużo ciekawych rzeczy powiedziałaś. Dużo z nich to były rzeczy, które gdzieś się tam przewijają w materiałach edukacyjnych o samym content marketingu, natomiast wciąż wielu marketerów, copywriterów, właścicieli biznesów o nich zapomina, więc dobrze regularnie też wracać do podstaw i te istotne aspekty tłumaczyć.

A Ciebie, drogi słuchaczu, droga słuchaczko zapraszam do zadawania pytań albo bezpośrednio pod tym materiałem w mediach społecznościowych, w miejscu, w którym się natkniesz na ten podcast albo do wysłania maila z zapytaniem do mnie, ja to przekażę Renacie. Zachęcam Cię do dyskusji. Moim gościem była Renata Gajoch-Bielecka Head of Content edron. Bardzo Ci dziękuję Renata za przyjście i porozmawianie o takich ciekawych rzeczach jak tworzenie contentu dla SaaS-ów. 

Renata Gajoch-Bielecka: Dzięki wielkie. Bardzo było mi miło uczestniczyć w podcaście. Mam nadzieję, że trochę wiedzy, trochę ciekawostek mogłam odbiorcom dostarczyć.

Marcin Cichocki: Super, bardzo Ci dziękuję. Do usłyszenia, cześć!

Renata Gajoch-Bielecka: Dzięki, cześć!